Skąd czerpać witaminę D?

Dzień dobry Paniom i Panom w tak piękny, polski, jesienny dzień. Dziś w moim mieście zaświeciło kochane słońce i o sobie przypomniało. Jest moim sprzymierzeńcem. Bardzo chętnie wystawiłabym do niego wszystkie członki, ale zimno dookoła. Pomimo czarnych scenariuszy jakich dostarczają nam nurty mainsteamowe w temacie słońce, opłaca się z nim zaprzyjaźnić. Gdyby nie ono, wyglądałabym o wiele bardziej zaawansowanie, a na dowód tych farmazonów, które wygaduję proszę spojrzeć na zdjęcia mej postaci.

Moja praca zadziewa się tam gdzie świeci niemiłosiernie. Jachty najbogatrzych tego świata kołyszą się w miejscach najwiekszego nasłonecznienia, bo tam najpiękniej. Gdy u nas zima, zmykają z Europy na Karaiby. Czyli taka ja mam ze słońcem do czynienia przez większość miesięcy w roku. I odbija się to jak widać na mojej twarzy. Pozytywnie.

Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że w skład światła słonecznego wchodzi promieniowanie UVB.  To właśnie promieniowanie jest niezbędne do produkcji witaminy D w naszym organizmie. 

Witamina D jest substancją, która co dla nas najistotniejsze, reguluje procesy poliferacji i różnicowania komórek naskórka. Jego pełna odnowa biologiczna w młodej skórze zajmuje około 28 dni. Przy braku witaminy cykl ten staje się wydłużony, a ponieważ produkcja komórek nowych zajmuje więcej czasu, starsze komórki zalegają w kolejnych warstwach i w rezultacie skóra traci świeżość, jędrność i blask, ponieważ zbudowana jest ze starych cegieł. Musimy ją produkować nie tylko dla młodzieńczego wyglądu, ale i zdrowia, a do tego potrzebne są promienie UVB.

No i teraz może się podnieść krzyk. Uwaga: Chodzę na solarium Regularnie dwa razy w tygodniu, gdy mamy tego słońca za mało, czyli teraz. Gdybym była w pracy, pół godziny dziennie, na przerwie, wystawiałabym się na pokładzie. Nie jestem, a witaminę trzeba produkować. Nie ma zmiłuj. Traktuję więc solarium jako wielkie zbawienie. Słyszy się dookoła, że to rak i samo zło. Nie proszę państwa, jakim cudem? Jeśli leżę na tym łóżku do 10 minut, to ani się nie poparzę, ani nie zestarzeję, bo skóra naprodukuje witaminę i ruszy do pracy.  Rak to choroba naszej cywilizacji, powodowana toksynami i zakwaszeniem. Zaśmieceniem ciała chemią.

Nie jedz śmieci, a nie będzie raka. Bardzo proste i bardzo zdrowe. I nie trzeba będzie bać się ani słońca ani solarium. Dopóki korzystasz z tych dobrodziejstw w prawidłowy sposób, dopóty nic Ci nie grozi, a wręcz przeciwnie. Po prostu nie spalaj się na skwarka, żeby skóry nie uszkodzić. Skóra uszkodzona nie może bronic się przed rakiem, który tak czy inaczej rodzi się w naszych organizmach i umiera bezustannie. Sęk w tym, żeby system miał siły i energię, aby nie dopuszczać do rozrostu jego komorek. A jak ma mieć kiedy musi na okrągło sprzątać śmieci?

Zdrowa, złota cera to atrybut piękna.

Przyprószmy skórę lekko brązem a dodatkowo odmłodnieje. Będzie cieszyć nasze oko i może też oko intymnego partnera. Sesja na niebieskim łóżku potrafi zrelaksować, a promyki, sztuczne bo sztuczne, wpływają również pozytywnie na nasz stan emocjonalny. Same plusy.

Jeśli, mam nadzieję, zachęciłam Was do wycieczki na solarium to pamiętajcie aby zacząć od krótszego startu. Na zupełnie bladą skórę proponuję 5 minut opalania na początek. Pierwsze dwa, trzy razy. Potem można przedłużać o minutę, dwie. Nie przekraczajcie 10 minut, bo już sama cięższa opalenizna postarza. To wystarczająca dawka promyków, aby utrzymać zdrowie i młodość.

Zwróćmy jeszcze uwagę na  ekrany opalające twarz. Te zwykle ustawione są na maxa i parzą. Ustawmy na minimum, bo głęboki mahoń postarza buzię optycznie, a poparzenie od temperatury postarza fizycznie. Wysusza i robi zmary. Można nawet wyłączyć. Ilość promyków z lamp opalających ciało jest wystarczająca. Ja wyłączam. Pamiętajmy, że chodzimy na solarium, aby wyglądać młodo a nie staro, więc postępujmy według instrukcji uzyskania efektu młodzieńczego. I nie unikajmy. Robimy sobie naprawdę krzywdę unikając produkcji witaminy D. Słońce to życie. Jeśli siedzi za chmurami to lećmy w blue, żeby nam lustro potem nie mówiło, że coś za blado, czerwono, sino 😉

Dodaj komentarz