Suplementy to dodatek a nie recepta na zdrowie

Suplementacja to jeden z trzech podstawowych filarów sportów sylwetkowych i nie tylko – wykorzystywana jest w różnorodnych dyscyplinach, a i również w aspektach prozdrowotnych. Bardzo często zdarza się, że zakupione odżywki i inne preparaty działają jako silny motywator do dalszych treningów, szczególnie na początku. Wiąże się to też z faktem, iż nie chcemy zmarnować wydanych pieniędzy, a wykorzystać je jak najlepiej się da. Mimo to na początku – niestety nierzadko – popełnianych jest kilka błędów dotyczących suplementacji. Jakich? Przekonajcie się.

Suplement – dodatek do diety, a nie odwrotnie

Niestety na forach swego czasu niezwykle popularnym tematem było „kupiłem ten i ten suplement – jak powinienem się odżywiać?” – błąd! To odżywki dobieramy względem diety, a nie odwrotnie – są one uzupełnieniem planu żywieniowego i mają za zadanie załatać ewentualną dziurę powstałą w wyniku niemożności spożycia posiłku. Dla przykładu: Jak stosować gainer? Zgodnie z brakami w diecie. Organizm musi otrzymywać regularnie dostawy składników pokarmowych niezbędnych do jego rozwoju (włącznie z układem mięśniowym). Zamiast posiłku raz na jakiś czas można zastosować powiedzmy odżywkę węglowodanowo-białkową lub dobre carbo w połączeniu z odżywką proteinową, gdzie samodzielnie dopieramy proporcje niezbędne akurat dla nas, a nie jest to nałożone z góry – nie może się to jednak odbywać tak jakby preparaty suplementacyjne były zamiennikiem normalnego jedzenia.

Co za dużo, to niezdrowo

„Więcej znaczy lepiej”, to potencjalny błąd najczęściej – statystycznie rzecz biorąc – u osób, które zaczynają przygodę z siłownią od budowania dużej masy mięśniowej lub chcących być jeszcze większymi niż są. „Skoro odżywka/suplement jest na masę, to jak zjem więcej będzie większa masa” – nic bardziej mylnego… Organizm jest w stanie przyswoić określone ilości danych składników, natomiast nadmiar zostaje przetworzony, wydalony lub po prostu mu przeszkadza utrudniając tym samym inne procesy. Dla przykładu: Często zdarza się, że osoby przyjmują kreatynę (w różnych jej formach: od monowodzianu/monohydratu, przez jabłczan i cytrynian, po np. fosforan i stacki kreatynowe) w dużych, regularnych/stałych dawkach przez stosunkowo długi czas. Po pierwsze: kreatyna jest suplementem przeznaczonym do stosowania cyklicznego, aby organizm nie przyzwyczaił się nadto to jej działania, co de facto prowadziłoby do zmniejszenia jej potencjału, działania i efektów związanych z jej przyjmowaniem – nie bez powodu na etykiecie zamieszczone jest przykładowe dawkowania. Człowiek jest w stanie przyswoić około 10g kreatyny dziennie (najlepiej podzielnych na dwie dawki po 5g – czasy dawek zgodnie z indywidualnymi ustaleniami), zaś jej nadmiar, którego nie może wykorzystać jest sprowadzany na drodze procesów biochemicznych do formy bezwartościowej dla niego kreatyniny i wydalany z organizmu wraz z moczem, co także równa się stracie pieniędzy i energii (czyli też innych składników) na przebieg tych konkretnych procesów. Podobna sytuacja niosąca za sobą „autodestrukcyjne” skutki ma się w przypadku odżywek węglowodanowo-białkowych typu gainer – są nierzadko nadużywane tylko dlatego, że ich przeznaczeniem jest rozbudowa masy mięśniowej. Nie zapominajmy, że są to środki z przewagą węglowodanów, czyli cukrowców w swoim składzie – dieta i trening opierają się na zasadzie współzależności, natomiast takie działania mogą zaburzać cały system. Drastyczne nadużywanie tych odżywek, może prowadzić do naruszenia równowagi, gdyż ogromna nadwyżka kaloryczna i cukru przy zbyt niskim wydatkowaniu kalorii może prowadzić do nadmiernego zatłuszczania się – jedyne co wtedy zobaczymy to duży brzuch przy regularnym stosowaniu…

Odżywki i suplementy nie robią niczego za nas!

Wbrew niektórym przesłankom, samo przyjmowanie odżywek i suplementów nie zrobi niczego za nas, jeśli nie mamy dopasowanego optymalnego dla nas planu treningowego i dietetycznego czy chociażby właściwej dawki ukierunkowanej formy aktywności fizycznej – bez względu na cel, czy to jest budowanie masy mięśniowej czy redukcja tkanki tłuszczowej. Dla przykładu: tak popularne spalacze tkanki tłuszczowej działające na zasadzie termogenicznej są oczywiście niezwykle skutecznymi środkami, jednakże ich efekt podniesienia temperatury i ciśnienia jest wyzwalany na podstawie bodźców aktywności fizycznej. Właściwa dieta i trening w połączeniu z suplementami napędzają się wzajemnie i uzupełniają – synergizują swoje działanie. Usprawniony transport i ograniczenie magazynowania związków tłuszczowych przez np. substancje lipotropowe również by nie nastąpiło, gdyby nie dać tymże procesom właściwych warunków do działania. Podwyższenie temperatury natomiast skutkuje zwiększonym wypacaniem – nie mogłoby nastąpić z takim natężeniem bez wysiłku fizycznego. Kolejny przykład: spożywając gainery i odżywki białkowe z wyłączeniem dostarczania odpowiednich dawek składników pokarmowych i omijając wysiłek fizyczny, skutkują co najwyżej zwiększeniem „masy tłuszczowej”, ze względu na to że mięśnie nie otrzymują silnych bodźców fizycznych do rozrostu, a odkładanie się tkanki tłuszczowej nie jest w żaden sposób warunkowane i ograniczane.

Kombinowanie już na samym początku

Wiadomo, że każda osoba rozpoczynająca przygodę z siłownią chciałaby osiągnąć upragnione efekty i mieć stały progres możliwie jak najszybciej. Trzeba się oczywiście do tego przygotować, a jeśli już (po dopasowaniu treningu i diety) sięgamy po suplementy i odżywki, to chcemy inwestować w jak najlepsze rzeczy. To logiczne. Trzeba jednak wybrać formę i typ suplementu adekwatnie do swojej aktualnej sytuacji i stażu (również stażu suplementacyjnego). Weźmy przykładowo stacki kreatynowe: zaczniemy od tego typu środka i bardzo nam pomoże, rozwinie nasze mięśnie, usprawni nasz trening. Co potem? A teraz wyobraźcie sobie, że wybieracie monowodzian kreatyny, czyli jej podstawową formę. Osiągacie to samo, a następnie skoro tak dobrze działało robicie przerwę i przy kolejnej okazji organizujecie następny cykl na identycznej formie kreatyny. Przy późniejszych cyklach stopniujecie moc suplementu przez zmianę formy środka oraz lekko modyfikując dietę i trening. Efekt? Ciągły progres i zawsze istnieją opcje rozwojowe. Sięganie na wstępie po najsilniejsze środki może zbyt szybko wyczerpać możliwości, a przy tym dać identyczny efekt jak słabsza forma, bo jest to zależne od stażu i rodzaju dotychczas dostarczanych bodźców. Nie ograniczajmy potencjału suplementów względem nas samych oraz możliwości własnego organizmu i ciała.

Na samym początku lepiej skupić się na podstawach suplementacji, czyli na środkach, które wesprą nasze działania i stanowią jako składniki niezbędny dodatek. Mowa tutaj o tak zwanej suplementacji stałej, która nie musi być stosowana cyklicznie ze względu na przyzwyczajanie się organizmu do danych składników aktywnych. Co zatem? Typowo: kompleks aminokwasów całodziennych (prostych), aminokwasy rozgałęzione typu BCAA, kompleksy witaminowo-mineralne, odżywki białkowe, odżywki typu carbo (węglowodanowe), odżywki węglowodanowo-białkowe (gainer), monosuplementy aminokwasowe (np. glutamina, leucyna), preparaty regeneracyjne typu ZMA i/lub przeznaczone do ochrony stawów. Oczywiście w szczególnych przypadkach na przykład chęci zredukowania nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej, przy dopięciu innych aspektów, można sięgnąć po lżejsze spalacze lipolityczne czy termogeniczne (lżejsze by nie blokować sobie dróg na przyszłość).

Dodaj komentarz